Już tutaj kiedyś pisałem, że niektórzy uwielbiają po szamańsku zaklinać słowa. Im bardziej skomplikowane i zaciemniające, tym większą mają wartość. Słowa takie służą do robienia wody z mózgu prostym ludziom prawdopodobnie po to, aby z tych prostych ludzi jak najwięcej wycisnąć. Jako tłumacz składałem przysięgę i zgodnie ze zdrowym rozsądkiem i naturą języka naszego ojczystego wykonuję tłumaczenia przysięgłe. Niektórzy wolą użyć formy tłumaczenia uwierzytelnione, co świadczy wyłącznie o tym, że własnego języka nie znają, bowiem uwierzytelnia się w określonych celach podpis tłumacza, który wykonał tłumaczenie przysięgłe (a służy do tego apostilla) i uwierzytelnienia takiego dokonuje organ do tego uprawniony, z mocy prawa i Rzeczypospolitej. Nie dajmy się więc ogłupić do reszty i starajmy stosować zdrowy rozsądek, dzięki czemu i język nasz będzie giętki i powszechnie zrozumiały. Tłumaczom zwłaszcza powinno zależeć na prostocie i byciu zrozumianymi.